Wypadałoby trochę podsumować moje leczenie,prawda?
W ub.roku po raz kolejny mój Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc nie widział potrzeby wprowadzenia leczenia-pomimo coraz słabszego DLCO-20% i coraz większej desaturacji w teście marszu-do 81% po 6 minutach...
Przełom września i października mnie dobił-źle dobrane zabiegi w Kudowie rozjuszyły serce...Po powrocie wylądowałam na stałe na lekach kardiologicznych:
Cytoprotectiniei
Isoptinie.Dodatkowo Raynauda robił swoje-bóle głowy ,serca...Wprawdzie dostałam od mojej pulmonolog
Metypred 8mg./dobę-podziałało na 2 mies.W międzyczasie zamieniłam metypred na
Solupred-fantastycznie się go zażywa,bo nie czuje się skutków ubocznych (jest jednym z najlepiej oczyszczonych sterydów)-ale...okazał się zbyt słaby na takie zaostrzenie (10mg.)A sama nie chciałam dawki modyfikować,bo czekałam na wezwanie do reumatologię w Kościanie. Byłam w nieciekawym stanie-miałam ogromne trudności w samoobsłudze,naciągnąć na dupsko rurki było nielada wyczynem,to samo tyczyło się wiązania butów czy rzepów na włosy...Po schodach wnosił mnie mąż,zresztą we wszystkim mi pomagał praktycznie.Towarzyszyło temu oczywiście ogromne wyczerpanie i senność oraz bóle stawowo-mięśniowe,szczególnie dłoni.
W Kościanie nastąpił przełom-prf.Paweł Hrycaj nie bał się wziąć odpowiedzialności za dalsze leczenie.Tym bardzie,że pozytywnie wyszły p.ciała dsDNA,charakterystyczne w ponad 90% dla tocznia,ale i występujące u 44% chorych na twardzinę układową.Wszystko podciągniete zostało pod Tocznia Rumieniowatego Układowego.Reasumując -leczenie wyglądało w ten sposób:
Myfenax(generik Cellceptu)-2x500mg./dobę przez 2 miesiące,potem:
Imuran-2x50mg./dobę
Metypred-8mg./dobę
Isoptin-3x40mg./dobę (niedługo przejdę na
Mebiwalon ponieważ Isoptin słabo hamuje podrażnione objawem R.serducho,
CytoProtectine-2x35mg./dobę
Quensyl-1x200mg./dobę (po paru dniach 1 raz od ponad 2 lat.odstawiłam p.bólowy Meloxicam-obecnie zażywam go doraźnie tylko)
zamiast Quensylu obecnie jestem na polskiej
Arechinie,ale wycofano ją aptek
IPP 1x na czczo
co ważne bardzo:leki osłonowe dobrać musi lekarz-pod kątem zażywanych leków-ja mogę tylko IPP,PRAZOL,CONTROLOC.Jest różnica w działaniu poszczególnych preparatów!
poza tym:
Serevent ,
Alvesco,itd.
Kontrola w Instytucie wypadła "tak sobie" aczkolwiek jest ciut lepiej
test marszu-destauracja do 86%
mechanika oddychania-DLCO 22% ,ale...trzeba ponoć minimum pół roku by to solidniej drgnęło-aczkolwiek tak naprawdę nie wiadomo z iloma % stratowałam po
tym zaostrzeniu-jestem pewna,ze wartości były grubo poniżej 20%...
serce się wyciszyło,cech TNP też nie ma-i tu odetchnęłam pełną piersią...,bo wyszło obronną ręką z opresji
badania krwi są w porządku,niektóre parametry przy górnych granicach normy,ale-ważne ,ze się mieszczą i krwinki białe się uspokoiły,bo miałam sporą leukocytozę.
Meczące sa tylko zapalenia pęcherza,zdarzające się teraz b.często-są one skutkiem,m.in.immunosupresji tak jak nękająca mnie z początku opryszczka
Uciążliwe są też silne drżenia rąk i osłabienie mięśniowe,ale niedługo zamienię znów metypred na solupred,mając nadzieję,że to się wyciszy.
Przy arechinie czy quensylu konieczne są też co półroczne kontrole u okulisty.
Moja reumatolog jednak jest przekonana,że to nie tylko toczeń niestety.Tak więc cały czas czekamy i obserwujemy.
Obecnie nadal mam łączoną sterydoterapię i immunosupresję.Metypredu biorę już 4mg./dobę(przy gorszym samopoczuciu modyfikuję dawkę:8mg.lub 6mg./dobę).Reszta leków bez zmian.Takie leczenie będę miała niestety długo. Cieszę się jednak,bo żyję bez bólu lub z mniejszym oraz...odzyskałam głębszy oddech!