Margaret74 - toczeń w obs

Obrazek
To tutaj czytasz Regulamin, witasz się z nami, opisujesz Swoją historię...

Margaret74 - toczeń w obs

Postprzez Margaret74 » Śr lis 04, 2009 21:19

Mnie powaliło od razu- w wieku prawie 14 lat nie podniosłam sie po infekcji.Wyglądałam jak więzień obozu koncentracyjnego.Determinacji ojca zawdzięciam życie,bo trafiłam do Instytu Pediatrii w Poznaniu,potem na 4 lata do Rabki.
Choroba praktycznie od samego początku usytuowała się w płucach,dając włóknienie.I już wtedy usłyszałam o sclerodermii-pobierali mi wycinki,robili biopsję,ale wszystko było na +/-...Męczy mnie też silna alergia i to zamazuje obraz.Przeszłam zakażenie Mycoplasma pneumonia,EBV.Zanikały mi mięśnie-pamiętam,że po długim leżeniu plackiem pod kroplówkami,musiałam uczyć sie stąpać na nowo,a ból mięśni był nie do zniesienia...W tym czasie leczono mnie gł.sterydami i azatriopina,oczywistą koniecznąścią były leki wziewne i antyhistaminowe.I pamiętam straszny ból przy potasie w kroplówce...Po 2l.,kiedy IP skończyły sie pomysły-wracałam coraz częściej "na ostro"do nich-wysłano mnie podstępnie do Rabki(niby nie mieli kabiny do pletyzmografii,no w sumie nie mieli,ale był to podstęp,bo ja się zapierałam-i tu znów sie posłużono determinacją taty :wink: ). W Rabce,po 4 latach(małe przerwy wakacyjne w domu),udało się powstrzymac na dłuższy czas impet choroby,a znana reumatolog w Krakowie,wniosła o obserwację dalszą w kier.twardziny-włączyła mi też leczenie agapurinem(objaw R.dawał mi wtedy nieżle w kość),cordafenem,wit.E,D-sugerowała tez szybsze zejście z encortonu..Po tym w sumie intuicyjnym leczeniu,sporo czasu miałam spokój-do urodzenia Córci. Zaczęły wtedy się dziwne zmiany na skórze-rumień obrączkowy(myślałam,ze to alergia na aloes w chusteczkach małej...),jakieś guzki na dłoniach,ścieńczenia ,pękające opuszki(minęły w czasie smarowania Olgi cytostatykiem-ma AZS),problemy z nerkami(przewl.odmiedniczkowe zapalenie nerek,powracające z uporem maniaka infekcje pęcherza moczowego),i z sercem-mam arytmie z częstoskurczem.Dwa lata temu wykryto tez wiotkość mitralną i tętnika międzyzastawkowego(ale on grzeczny jest na razie :wink: )-obecnie jestem na isoptinie i cyto -protectinie(nie ma to jak kąpiele borowinowe i niewiedza :evil: ),serevencie,alvesco,flonidanie,meloxicamie,berodualu.Przeciwciała caly czas się wahają,mam tylko podniesiony poziom IgG i IgM,nieznaczną niedokrwistość,OB czasem przyspiesza do 50/h,a leukocyty podskoczyły ostatnio do 14tys..choć to zapewne wynik sterydów,bo CRP jest w normie.Scl70 pokazało sie raz ,po czym jest nieuchwytne :wink:
Staram się żyć normalnie-jestem uparta,walczę u ruch.W instytucie chwalą mnie za to bardzo,bo dzięki temu mam jeszcze serce w tak dobrym stanie.Pomimo,ze spada mi dyfuzja od 2 lat i tak udaje mi się przejść te 650m.-zwalniam tylko taśmę,bo desaturuję zbyt szybko.Ale jest mi cięzko-każda infekcja powala mnie,wtedy odczuwam te 20% dyfuzji,a i ból daje mi w kość-boli mnie całe ciało,ze szczególnym naciskiem na dłonie-nie mogę ich już wyprostować swobodnie czasami,męczą mnie skurcze(odpada dłuższe pisanie długopisem,np.),i poranna sztywnośc z obrzękiem...
Był jednak czas ,ze skorzysłam z leczenia psychiatrycznego-brałam antydepresant,uczestniczyłam w psychoterapii.Leczenie bardzo mi pomogło-wyciszyło,nie otępiło wcale.Mam zespół lęku uogólnionego.Na szczęście nie krępuje sie zwrócić o pomoc,szkoda mi czasu na życie w lękach.
No,to tyle :)
Avatar użytkownika
Margaret74
 

Postprzez » Śr lis 04, 2009 21:19

 

Re: No to teraz ja

Postprzez Anna » Cz lis 05, 2009 09:24

Margaret - "jesteś wielka". Tyle już przeszłaś, a mimo to jest w Tobie tyle optymizmu i radości no i najważniejszego chęci i siły do walki. Tak trzymaj. Pozdrawiam Anna
Avatar użytkownika
Anna
lokator
lokator
 
Posty: 123
Dołączył(a): Wt wrz 29, 2009 09:52

Re: No to teraz ja

Postprzez Margaret74 » Cz lis 05, 2009 14:08

Aniu-dziękuję :) Jestem uparta jak osioł jeśli chodzi o życie-nie zadowala mnie "jakoś" :wink: Aczkolwiek kiedy trzeba,w sensie-kiedy nie ma wyjścia-adaptuję się,bo taka szamotanina wewnętrzna więcej krzywdy moze zrobić niż pożytku...Kocham życie :D Ale jeszcze cięzki pobyt n aoddziale reumatologicznym przede mną-boje sie zwyczajnie,nie wiem co mnie tam może czekać,a mam niski próg bólu przez to wszystko :wink:
Avatar użytkownika
Margaret74
 

Re: No to teraz ja

Postprzez Grażyna » Cz lis 05, 2009 15:01

Wytrzymasz Małgosiu!Wszystko będzie ok :)
Ostatnio edytowano N mar 11, 2012 18:31 przez Grażyna, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Grażyna
 

Re: No to teraz ja

Postprzez Iwona » Cz lis 05, 2009 16:53

Spokojnie Margo,nie bój się w ostateczności Cię uśpią najwyżej a na poważnie to nie będzie tak żleZnając naszą służbę zdrowia to za wiele badań Ci nie zrobią.
Obrazek
Avatar użytkownika
Iwona
Moderator
Moderator
 
Posty: 3343
Dołączył(a): Śr lis 04, 2009 17:51
Lokalizacja: Białystok

Re: No to teraz ja

Postprzez Krystyna » So lis 21, 2009 13:31

Dziewczyny, jesteście wielkie. Moja choroba (wersja skórna) i dolegliwości (swędzenie) przy Was to Pikuś. Leczę się w klinice w Poznaniu. Główne zalecenie profesora to wyciszyć się, ale jak to zrobić kiedy praca, dzieci, wnuki i problemy z rodzicami (92 lata).Czasami przy nawale kłopotów zapomina się o swojej chorobie i może dobrze. Ale generalnie wszystkie jesteśmy silne i damy radę. Pozdrawiam wszystkie twardzinki.Krystyna
Krystyna
autostopowicz
autostopowicz
 
Posty: 15
Dołączył(a): So lis 21, 2009 12:32

Re: No to teraz ja

Postprzez Margaret74 » Cz lip 15, 2010 12:18

Wypadałoby trochę podsumować moje leczenie,prawda?

W ub.roku po raz kolejny mój Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc nie widział potrzeby wprowadzenia leczenia-pomimo coraz słabszego DLCO-20% i coraz większej desaturacji w teście marszu-do 81% po 6 minutach...
Przełom września i października mnie dobił-źle dobrane zabiegi w Kudowie rozjuszyły serce...Po powrocie wylądowałam na stałe na lekach kardiologicznych:
Cytoprotectiniei Isoptinie.Dodatkowo Raynauda robił swoje-bóle głowy ,serca...Wprawdzie dostałam od mojej pulmonolog Metypred 8mg./dobę-podziałało na 2 mies.W międzyczasie zamieniłam metypred na Solupred-fantastycznie się go zażywa,bo nie czuje się skutków ubocznych (jest jednym z najlepiej oczyszczonych sterydów)-ale...okazał się zbyt słaby na takie zaostrzenie (10mg.)A sama nie chciałam dawki modyfikować,bo czekałam na wezwanie do reumatologię w Kościanie. Byłam w nieciekawym stanie-miałam ogromne trudności w samoobsłudze,naciągnąć na dupsko rurki było nielada wyczynem,to samo tyczyło się wiązania butów czy rzepów na włosy...Po schodach wnosił mnie mąż,zresztą we wszystkim mi pomagał praktycznie.Towarzyszyło temu oczywiście ogromne wyczerpanie i senność oraz bóle stawowo-mięśniowe,szczególnie dłoni.
W Kościanie nastąpił przełom-prf.Paweł Hrycaj nie bał się wziąć odpowiedzialności za dalsze leczenie.Tym bardzie,że pozytywnie wyszły p.ciała dsDNA,charakterystyczne w ponad 90% dla tocznia,ale i występujące u 44% chorych na twardzinę układową.Wszystko podciągniete zostało pod Tocznia Rumieniowatego Układowego.Reasumując -leczenie wyglądało w ten sposób:
Myfenax(generik Cellceptu)-2x500mg./dobę przez 2 miesiące,potem:Imuran-2x50mg./dobę
Metypred-8mg./dobę
Isoptin-3x40mg./dobę (niedługo przejdę na Mebiwalon ponieważ Isoptin słabo hamuje podrażnione objawem R.serducho,
CytoProtectine-2x35mg./dobę
Quensyl-1x200mg./dobę (po paru dniach 1 raz od ponad 2 lat.odstawiłam p.bólowy Meloxicam-obecnie zażywam go doraźnie tylko)
zamiast Quensylu obecnie jestem na polskiejArechinie,ale wycofano ją aptek :x
IPP 1x na czczo
co ważne bardzo:leki osłonowe dobrać musi lekarz-pod kątem zażywanych leków-ja mogę tylko IPP,PRAZOL,CONTROLOC.Jest różnica w działaniu poszczególnych preparatów!
poza tym:Serevent ,Alvesco,itd.

Kontrola w Instytucie wypadła "tak sobie" aczkolwiek jest ciut lepiej
test marszu-destauracja do 86%
mechanika oddychania-DLCO 22% ,ale...trzeba ponoć minimum pół roku by to solidniej drgnęło-aczkolwiek tak naprawdę nie wiadomo z iloma % stratowałam po tym zaostrzeniu-jestem pewna,ze wartości były grubo poniżej 20%...
serce się wyciszyło,cech TNP też nie ma-i tu odetchnęłam pełną piersią...,bo wyszło obronną ręką z opresji :)
badania krwi są w porządku,niektóre parametry przy górnych granicach normy,ale-ważne ,ze się mieszczą i krwinki białe się uspokoiły,bo miałam sporą leukocytozę.
Meczące sa tylko zapalenia pęcherza,zdarzające się teraz b.często-są one skutkiem,m.in.immunosupresji tak jak nękająca mnie z początku opryszczka :?
Uciążliwe są też silne drżenia rąk i osłabienie mięśniowe,ale niedługo zamienię znów metypred na solupred,mając nadzieję,że to się wyciszy.
Przy arechinie czy quensylu konieczne są też co półroczne kontrole u okulisty.

Moja reumatolog jednak jest przekonana,że to nie tylko toczeń niestety.Tak więc cały czas czekamy i obserwujemy.
Obecnie nadal mam łączoną sterydoterapię i immunosupresję.Metypredu biorę już 4mg./dobę(przy gorszym samopoczuciu modyfikuję dawkę:8mg.lub 6mg./dobę).Reszta leków bez zmian.Takie leczenie będę miała niestety długo. Cieszę się jednak,bo żyję bez bólu lub z mniejszym oraz...odzyskałam głębszy oddech!
Avatar użytkownika
Margaret74
 

Re: No to teraz ja

Postprzez Mielnior » N lip 25, 2010 00:00

Bardzo się cieszę z powodu poprawy - stanu fizycznego - trochę na razie , samopoczucia -więcej.
Mam nadzieję, że nigdy nie okaże się, że p. reumatolog się nie pomyliła..Oby to tylko toczeń był.
To tak na pierwsze wrażenie. A kiedy masz kolejną wizytę i czy sprowadza się ona, jeśli nie będziesz miała (a nie będziesz) dodatkowych objawów, do kontroli krwi i moczu? Chodzi mi - masz trochę poważniejsze dolegliwości - co jeszcze, oprócz takich podstaw, jak ja, masz "zapewnione" na wizycie kontrolnej, jeśli nie ma pogorszenia stanu? ANA zawsze? DsDNA? Te testy marszu i DLCO są także za każdym razem? To jest bezpośrednie, a jeszcze rozumiem, że okulistę już także musisz odwiedzać ze skierowania? Tak samo serduszko przebadać, czy to rzadziej - raz w roku? Pytam o podejście "wiedzy lekarskiej" do Ciebie.
Coraz głębszego oddechu Ci życzę :!:
-"Nie da się.."
- Co się nie da?? Wszystko się da! :D
Avatar użytkownika
Mielnior
Administrator
Administrator
 
Posty: 591
Dołączył(a): Cz lut 11, 2010 23:20
Lokalizacja: Dublin na chwilę obecną

Re: No to teraz ja

Postprzez Margaret74 » N lip 25, 2010 08:22

Mielnior-jeśli nawet to "tylko" toczeń,to wcale nie oznacza,ze będę miała lżej :wink:
Co do badań-panel p.ciał będę miała robiony raz na rok u mojej reumatolog.Raz na 1-1,5 roku będę też trafiała na przegląd reumatologiczny na oddział prf.Hrycaja.Tam nie patrzy się tylko pod kątem tego co wyszło-stan kliniczny jest najważniejszy-objawy które często nie są wymierne w badaniach.
Raz na pół roku obecnie będę musiała się stawić w instytucie-tam mam pletyzmografię kabinową,DLCO,itp.z mechaniki oddechowej.Do tego echo(raz na rok jak na razie),test marszu,gazometria z płatka ucha,ekg i krew-bez p.ciał,rtg-typu amber lub tomografia-w zalezności co to pierwsze pokaże.
Do tego mam regularne kontrole u nefrolog swojej,kardiolog,pulmonolog,no i odkąd biorę arechinę(lek p.malaryczny) muszę co pół roku kontrolować wzrok ponieważ substancja czynna leku odkłada się w oku właśnie i nawet po odstawieniu leku może spowodować zmiany,łącznie ze ślepota niestety.Ale spokojnie jest w tym temacie.
Co do moich dolegliwości-sa one mieszane.Spełniam w dużej mierze kryteria toczniowe,ale i do TU niewiele mi brakuje.Do tego mięśnie-był czas ,że CK i dehydrogenazę mleczanowa miałam wysokie. Najważniejsze,że ktoś był odważny i włączył mi agresywniejsze leczenie.Normalnie "pokochałam"profesora :D
Avatar użytkownika
Margaret74
 

Re: No to teraz ja

Postprzez victoriafalls » Cz sie 19, 2010 19:40

O jeny ale ma pani w sobie ogromną siłe ,i walke ducha.
Bardzo pania podziwiam.Wiki
victoriafalls
autostopowicz
autostopowicz
 
Posty: 46
Dołączył(a): So lip 24, 2010 09:00

Postprzez » Cz sie 19, 2010 19:40

 

Następna strona

Powrót do Nasze Historie Choroby

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość